Offcanvas Info

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

KURSY | TELEFONY | TORTY | ELEKTRO | FINANSE | MODA | KOMÓRKI | AGD | WAKACJE | UBRANIA | BEZPIECZEŃSTWO
Najlepiej byłoby napisać, że długoletnia praca nad sobą jest doskonałym fundamentem i bazą wyjściową do radzenia sobie z problemami. Gdy nadejdzie nieszczęście czy poważna trudność, my jesteśmy już przygotowani, by sobie z nią poradzić. Jednak takie postawienie sprawy nie będzie do końca właściwe. Po pierwsze, gdy chodzi o nieszczęścia czy inne poważne problemy, nigdy nie jesteśmy na nie w pełni przygotowani. Nie wolno się oszukiwać, że jest inaczej. Nawet najwyższy poziom czujności i lata pracy nad sobą nie zredukują całkowicie skutków takich sytuacji. Niemniej warto podjąć wcześniej ten trud, gdyż faktycznie pozwala on szybciej pozbierać się po różnych ciosach losu. Nie oznacza to bynajmniej, że mamy zamartwiać się tym, co może się potencjalnie wydarzyć i z góry obmyślać najczarniejsze scenariusze. Takiej postawy musimy unikać. Druga nieścisłość, z którą trzeba się liczyć, jest związana z oczywistym faktem, że tylko nieliczni tak naprawdę podejmują trud pracy nad sobą. Gdybym więc przyjął taką optykę i tylko do nich skierował swoje porady, byłyby one niewiele warte, bo tacy ludzie dość dobrze poradzą sobie i bez nich. Nie można przecież pozostawiać wszystkich innych Czytelników, podsumowując sytuację prostym: ?Sam jesteś sobie winien, skoro do tej pory nie pracowałeś na sobą?. Wprawdzie zachęcam do takiej pracy, ale wiem, że nie wszyscy z owej zachęty skorzystają. Skoro więc nie zrobiliśmy tego wcześniej, a teraz przytłacza nas jakiś poważny problem, to nie pozostaje nic innego, jak zabrać się do analizy własnych emocji teraz. Zadanie o wiele trudniejsze, ale nie pozbawione szans na powodzenie. Proces przechodzenia okresu żałoby został już omówiony. Jak powinna wyglądać zatem pozytywna część pracy nad sobą w przypadku osoby, która wcześniej tego nie robiła? Teoretycznie tak samo jak u kogoś, kto od lat przerabia swoje emocje i stara się budować fundament. Jednak w praktyce czynnikiem limitującym możliwości jest czas. Łatwo to zrozumieć na prostym przykładzie. Gdy spotka nas jakieś wielkie nieszczęście, możemy liczyć na to, że otoczenie będzie to w stanie zrozumieć. Myślę nawet, że wbrew obiegowym opiniom możemy liczyć także na zrozumienie przełożonych. Oczywiście zależy to od rodzaju nieszczęścia czy problemu. Zależność jest tu prosta. Im większe nieszczęście, tym trudniej nam będzie początkowo wykonywać wydajnie nasze obowiązki. Jednak też tym bardziej możemy przez jakiś czas liczyć na zrozumienie. Kluczowe w tym wypadku jest pojęcie ?jakiś czas?. Tylko szef będący wybitnie aspołeczną jednostką nie wykaże zrozumienia w takiej sytuacji. Jeśli problem nie będzie aż tak duży lub też będzie na tyle prywatny, że nie będziemy mieli ochoty wspominać o nim w miejscu pracy, nie pozostaje nic innego, jak czasowo zaciskać zęby i robić swoje. Ten aspekt omówię jeszcze bliżej niebawem. Teraz jeszcze kilka słów o czasie. Przez pewien okres możemy liczyć na zrozumienie otoczenia, ale nie byłoby właściwe ani dla nas, ani dla innych, gdyby ten okres wyrozumiałości trwał w nieskończoność. Ostatecznie przyjaciele i znajomi nie mogą cały czas spoglądać na naszą smutną minę czy też wysłuchiwać, że świat jest zły a życie podłe. Jeszcze bardziej będzie to dotyczyło współpracowników i szefa. Przez czas jakiś mogą robić więcej za Ciebie, ale ostatecznie mają prawo wymagać, by po pewnym czasie wszystko wróciło do normy. Nikt nie powinien nieustannie nadrabiać czyichś braków. Trzeba w miarę szybko wrócić do formy i być kompetentnym współpracownikiem i wydajnym podwładnym. To samo będzie dotyczyło przełożonego. Jeśli jesteś szefem to Twoja odpowiedzialność jest jeszcze większa i tym bardziej musisz się szybko ?pozbierać?. Generalnie będzie rzeczą niepoważną i karygodnym błędem sytuacja, w której przełożony opowiada swoim podwładnym o własnych problemach i kłopotach osobistych. Spotykałem się kilka razy z czymś takim i zawsze budziło to moją dezaprobatę. Oznacza to nie mniej ni więcej, iż ten człowiek nie nadaje się na swoje stanowisko. O ile poświęciłem tyle uwagi problemowi zrozumienia, o tyle uważam, że w tym wypadku zrozumienie jest szkodliwe. Nie chodzi o to, że będąc przełożonym nie można szukać pomocy i zrozumienia u innych. Jednak nigdy nie powinny to być osoby związane zależnością służbową. Można udać się do swojego przełożonego, ale nigdy do podwładnych. Szkody są zbyt wielkie. Pierwszą z nich jest utrata autorytetu. Tworzy się również niejasne sytuacje w pracowniczych relacjach interpersonalnych, co zawsze ostatecznie prowadzi do nieporozumień i rozbicia zespołu. W tym miejscu nie od rzeczy będzie powrócić do wcześniej wspomnianego zaciskania zębów. Nie jest ono i być nie może wyrazem ucieczki od prawdy i od swoich emocji. Nie ma być formą zaprzeczania faktom. Jest raczej prostą konsekwencją przekonania, że niezależnie od tego, co się stało i jak wielkie straty się poniosło, trzeba żyć dalej. Skoro zaś żyć trzeba to i trzeba wypełniać swoje obowiązki. Nawet, gdy wszystko w nas się buntuje i emocje podpowiadają nam, że nie ma to większego znaczenia i sensu. Jak każdy, też przeżywałem podobne stany w życiu. Rano człowiek musi się bardzo zmobilizować by wstać z łóżka. Niekiedy pojawia się tak silny lęk, że wręcz odczuwany jest jak ból fizyczny. Może to trwać nawet kilka miesięcy. Przecież nikogo nie stać na to, by na tak długo porzucić pracę. Nie można przestać jeść! Możemy pozwolić sobie na tydzień czy dwa urlopu, o ile to komukolwiek pomoże, ale nie na dłużej. Dlatego też niezależnie od przeżywanej żałoby, a później pozytywnej pracy nad sobą, trzeba przez jakiś czas zaciskać zęby i jak śpiewał Wojciech Młynarski - ?robić swoje?. cdn. Źródła: D. Dwyer, Bliskie relacje interpersonalne, tłum. M. Trzebiatowska, GWP Gdańsk 2005. R. E. Franken, Psychologia motywacji, tłum. M. Przylipiak, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Gdańsk 2005. http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=553